Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty

17 cze 2010

Szpitalne życie..................

Już prawie 2 tygodnie jak jesteśmy w klinice. Jak dotąd czas prze do przodu i tak dzień za dniem, dzień za dniem i mamy...........

32 tydzień + 2 dni waga dzieci - 1740 g , 1670 g , 1340 g .

Pochłaniam stosy książek, dziergam na szydełku ( zupełnie jak 80-letnia babcia przez te rozedrgane ręce :) ) , dopieszczam wyprawkę on-line i głęboko się modlę żeby dotrwać min. do 34 tygodnia.

Z usg i dopler-a wynika że Zosia wciąż ma zachwiane przepływy ale ostatnie były dobre więc i nadzieja większa na pełną pomyślność.

Ogólnie dzieciaczki są bardzo rozbrykane i choć są ze mną już tyle miesięcy wciąż nie mogę ogarnąć tego cudownego widoku kiedy wypychają mój brzuchol ....3 małe ludziki :)
3 małe serduszka których bicie codziennie słyszę podczas badania KTG.


ROZWIĄZANIE KONKURSU

niniejszym informuj że zwycięzcą konkursu AVENT została:

jezynowapolana

SERDECZNIE GRATULUJĘ :)


13 maj 2010

Cukrzyca ciążowa......

27 tydzień 2 dni
waga - 65 kg ( 10 kg na plusie )
waga dzieci - 1040 g, 1008 g, 908 g

A tak dobrze szło.............

Niedokrwistość się prawie cofnęła, szyjka dzielnie trzyma , samopoczucie też ok.
Jednak - jak to określił mój lekarz - coś musiało się s............................
Po wykonaniu testu obciążenia glukozą 50 g po 1 godz. od wypicia wynik 180 a norma jest do 140 :(
W poniedziałek idę do szpitala na 3 dni, powtórzą test z glukozą i będą robić pomiary co 4 godz przez kolejną dobę. Mam nadzieję że zastosowanie samej diety wystarczy, chociaż jestem pełna obaw bo jestem obciążona genetycznie .

A mam teraz taką ochotę na słodycze..........

26 kwi 2010

Skurcze przepowiadające............

25 tydzień
waga - 64,2 kg ( na plusie 9,4 kg )

Dziś odwiedziła mnie przyjaciółka i jak zwykle zapytała o nasze samopoczucie .
Pomijając to, że sapię jak lokomotywa, żółw mnie wyprzedza i przyjęłam postawę wygiętej kaczki - jest ok.
Wydawało mi się że do myślenia o ewentualnym pobycie w szpitalu jeszcze czas..........tymczasem rozmówczyni uświadomiła mi że chyba już miewam skurcze. Byłam przekonana że napinanie się brzucha jest wynikiem wypychania przez kaczuszki swoich części ciała , ale dziś uświadomiłam sobie że kiedy cały brzuch napina się i twardnieje - oznacza to skurcz , a kiedy przybiera formę np. sześcianu to sprawka trojaczków. Owa wiedza wzbudziła kolejny niepokój - czy oby to normalne ? Czytałam o skurczach przepowiadających i o tym że macica ćwiczy przed porodem, ale moja może sobie trening odpuścić, przecież jest zwolniona z tego wysiłku bo i tak czeka ją cięcie Jedyne jej zadanie to zapewnić naszym maluszkom jak najbardziej komfortowe warunki - jak najdłużej..........
W środę wizyta u gina więc muszę go poinformować o owych obserwacjach. Mam nadzieję że dostanę leki i wizja szpitala zostanie odsunięta.
Tymczasem korzystając z dzisiejszej cudnej pogody ucięłam sobie mały spacerek po którym pstryknęłam fotkę naszego aktualnego przepoczwarzenia.


20 kwi 2010

Falujący brzuchol..............

24 tydzień
waga moja : 63,2 kg ( na plusie 8,2 kg )

Od pewnego czasu mój brzuch przypomina Plastusia bądź inny twór plastelinopodobny :)
Przybiera takie kształty jakich bym się nie spodziewała . Maleństwa kopią z coraz większą intensywnością, jednak teraz mam ten komfort że wszyscy ciekawscy ( oprócz najbliższych ) wystarczy że popatrzą jak pod skórą pełzają maleństwa i już nie muszę znosić tego obmacywania ....
Niewiarygodne bo kiedy sobie przypomnę sama macałam każdy ciężarny brzuch jakoś tak odruchowo nie zastanawiając się co czuje matka ...... no i teraz WIEM !!!!! Czuje jakby ktoś odbierał jej prywatność......
Niemniej wypinanie i kopniaki są dla mnie teraz podwójnie przyjemne bo nie dość że czuje to jeszcze widzę....
Sprawa byłaby całkiem prosta w ciąży pojedynczej, skoro kopie znaczy że silny , rośnie, rozwija się a co kiedy jest ich troje ?
Mniej więcej wiem jaki jest ich układ w macicy i ewidentnie czuję mocne ruchy na dole brzucha ( w poprzek ułożony jest Franio ) i po prawej stronie ( tu stacjonuje Zosia ) , natomiast po lewej ( wg wiedzy z USG - mieszka Wiktorek ) i tu ruchy słabe. Owszem brzuch mi się wypina po lewej stronie ale kopniaki raczej sporadyczne. Czyżby położony był głębiej? Czy może zbyt wiele oczekuję , żeby rozpoznawać które kopie? Może wszystkie kpią po równo tylko nie tam gdzie ja sobie wyobrażam.
Jeszcze tylko 8 dni do USG, chociaż 6 dni temu wszystko było ok.......
Wciąż upominam się że moje pozytywne nastawienie jest im bardzo potrzebne ale nie mogę przecież stracić czujności !!!!!!

12 kwi 2010

Wicie gniazda ................


Rozpoczęliśmy przygotowania do aranżacji pokoju w którym spędzimy najbliższe kilka miesięcy . Wszystko od podstaw.

Najpierw malowanie - i tu jeden z moich ulubionych kolorów - malinowy ogród.


 i kochana rodzinka przy pracy .

Później meble dla nas , w końcu łóżko i szafa to podstawa :) chociaż może na początku snu będzie mało .......

Zawsze marzyłam o białych meblach ale własnoręcznie bielonych, niestety ani fizycznie ani finansowo nie miałam szans na własnoręczne twory więc pozostała mi IKEA.


później przyszła pora na okno.......i upinanie 10 mb woalu bez szycia , ot tak żeby za każdym razem można było inaczej zaaranżować .


teraz jeszcze tylko komoda z przewijakiem , fotel do karmienia i łóżeczka :)

Póki co jednak zajmę się detalami które kocham i które mam nadzieję osłodzą to wnętrze.



6 kwi 2010

USG połówkowe.................


22 tydzień
moja waga - 62 kg ( + 6 kg )
waga dzieci - po ok 0,450 kg

W zeszłym tygodniu dowiedzieliśmy się kto mieszka w moim dość już pokaźnym brzuszku :)  



otóż mamy dwóch chłopców i królewnę :)  nie powiem że bardzo mnie taki układ cieszy , chociaż najbardziej cieszy mnie usg połówkowe , wszystkie parametry są w normie, maluszki rosną równo i są prześliczne .
Niestety dla mnie rozpoczął się ten etap ciąży w którym pojawiają się drobne nieprawidłowości. Ostatnia morfologia wykazała lekką  niedokrwistość ,  zwiększono mi dawkę żelaza do 1 tabletki dziennie. Szyjka też zaczyna odczuwać większy  ciężar niż w pojedynczej ciąży i wystąpiło lekkie skrócenie. Zalecenie lekarza to mega oszczędność. Przyznam że bardzo trudno mi usiedzieć w miejscu , czuję się dobrze , wokół widzę tysiące rzeczy do zrobienia ale wewnętrzny głos NIE WOLNO nie odpuszcza mnie na krok. I tak walczę ze sobą na każdym kroku jednak bardzo szybko dostaję nagrodę za rozterki w postaci kopniaczków od moich kruszynek. Zaczynamy ze sobą rozmawiać , na każdy kopniaczek odpowiadam pukaniem w brzuch i one mi odpowiadają kolejnym kopniakiem , a kiedy jeden z paczki wypycha się w brzuchu delikatnie go głaszczę i zaraz się rozluźnia - taka prosta komunikacja :)
Wciąż nie mogę się nadziwić że noszę pod sercem ( patrząc na szybko rosnący brzuch to niedługo będzie tak dosłownie ) trzy życia, nasze dzieciątka i choć jestem ogromnie ciekawa jak wyglądają to powtarzam im codziennie że jeszcze nie czas na spotkanie .Tymczasem  zadowalam się intensywnym wpatrywaniem w brzuch jakby w nadziei że mój wzrok zamieni się w rentgen.   

24 mar 2010

Pasy bezpieczeństwa w ciąży....

Panuje w Polsce przekonanie że kobiety w ciąży nie powinny zapinać pasów bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem, co więcej prawo zwalnia nas z tego obowiązku, wystarczy okazać się kartą ciąży a kiedy pojawi się brzuszek już nawet karta niepotrzebna. Coraz więcej jednak pojawia się informacji że nie jest to najlepsze rozwiązanie.

Wiedzę o bezpieczeństwie nienarodzonych dzieci próbuje uzupełnić Volvo. Jako jedyny koncern używa do testów zderzeniowych manekina w ciąży.Badania te wykazują że kobiety oraz ich nienarodzone dzieci są najlepiej chronione kiedy prawidłowo zapinają pasy bezpieczeństwa.



Znacznie ogranicza to obrażenia podczas wypadku , a mogą to być:

- odklejenie  łożyska

- przedwczesny poród

- zaburzenia układu nerwowego i oddechowego

- pęknięcie macicy


Mnie to w zupełności przekonuje żeby za każdym razem zapinać pasy. A żeby podnieść komfort ich  użytkowania można zaopatrzyć się w specjalny adapter , choćby taki :


mocuje się go za pomocą pasów samochodowych , pozwala on na umieszczenie pasa pod brzuchem co zmniejsza ucisk na maluszki :)



17 mar 2010

Pierwsze ruchy.........

19 tydzień

moja waga ciała : 59 kg ( + 4 kg )

rozmiar dzieci : 13 cm

Tyle się nasłuchałam od innych ciężarówek jak rozpoznać pierwsze ruchy ....... mówili że to coś jak trzepotanie skrzydeł motyla  a ja ....... w niedzielne popołudnie całkiem wyraźnie poczułam  zdecydowane kopnięcia i to 3 razy  :) pewnie każdy dał po kopniaku ....... Już czuję że wyrosną z nich dżentelmeni i prawdziwe damy :)  Kulturalnie przywitali się bez zbytniego narzucania podczas pierwszego kontaktu.

To było fantastyczne uczucie, i po tych pierwszych ruchach  siedziałam godzinami w skupieniu z ręką na brzuchu , postukując do niego  lub lekko potrząsając aby dały mi kolejne znaki.....ale tego dnia się nie doczekałam.Natomiast nazajutrz uśmiech z mojej twarzy nie schodził bo kopnięć było sporo.....

Minęły zaledwie 3 dni od kiedy uczymy się z bąbelkami wzajemnej komunikacji pozawerbalnej a już wiem kiedy ich np ugniatam zbyt mocno i robi im  się niewygodnie , za każdym razem dają mi to do zrozumienia, a kiedy tylko zmienię pozycję następuje spokój ..... ot , taki układ .........

Bardzo mnie ciekawi na ile zdają sobie sprawę z towarzystwa jakie mają w brzuchu, mam nadzieję że wiedzą o swoim wzajemnym istnieniu i szanują swą obecność. Bardzo chciałabym żeby tę tolerancję utrzymały aż do przyjścia na świat, to bardzo ważne aby w tym trwały  i równo się rozwijały. Tyle się naczytałam o zespole podkradania i jegoż konsekwencjach że co wieczór modlę się aby to nie nastąpiło.Dwójka ma wspólne łożysko więc ryzyko rywalizacji jest większe. Najgorsze jest to że teoretycznie niby można działać w przypadku zdiagnozowania  zmniejszenia przepływów między płodami ale praktycznie nikt w Polsce tego nie robi . Pozostaje wiara i nadzieja.

Kiedy już się narodzą będziemy  mogli ich  nauczyć tolerancji, szacunku i zrozumienia , a tymczasem jak to zrobić ...................... ? 

4 mar 2010

17 tydzien

Czas umyka bardzo szybko i gdyby nie rosnący brzuszek można by tego nie dostrzec.


To cudowne móc głaskać swoje maluszki, mówić do nich i czekać na pierwsze ruchy. Jednak wciąż ciężko mi sobie wyobrazić że trzy okruszki mieszczą się w takim małym brzuchu , a mają już po ok 9 cm. Najważniejsze , że na wczorajszym USG widziałam ich bijące serca , delikatne ruchy , aż trudno uwierzyć ale czekam na to przez dwa tygodnie, potem wizyta i kolejne dwa tygodnie oczekiwań. Zdawać by się mogło że moja rama czasowa to dwa tygodnie - od wizyty do wizyty. Staram się wciąż prowadzić oszczędny tryb życia , pobyt w domu umilam sobie krótkimi spacerami i kupowaniem ciuszków dla trojaczków.

Nie należę do osób przesądnych ale jeszcze chwilkę poczekam zanim zamówię wózek i łóżeczka . Resztę wyposażenia raczej powinnam dostać od ręki.

Sama jestem ciekawa ile będzie nas kosztować cała wyprawka :)

Moje samopoczucie ogólnie dobre, chociaż pora roku paskudna i złapało mnie lekkie przeziębienie.Ratuje się domowymi sposobami :

- mleczko z miodem

- czosnek

- kiwi

- płukanie gardła naparem z szałwii

- rutinoskorbin 

Niestety inne leki w ciąży są absolutnie zabronione poza paracetamolem bez dodatków w przypadku gorączki.

Jednak mimo gorszego samopoczucia apetyt mam całkiem niezły i na wadzę przybyło 2,5 kg .


10 lut 2010

Początek...

W grudniu 209 roku zrobiliśmy z mężem kolejny w swoim staraniu test ciążowy, tyle że tym razem nie zdążyliśmy odliczyć kilku sekund i już magiczne dwie kreski pojawiły się naszym oczom.

Nie muszę chyba wspominać jaka radość nas oblała ......po kilku latach starań , udało się!!!!! będziemy mieć dziecko!!!!!!

Najszybciej jak to możliwe umówiliśmy się do lekarza aby potwierdził nasz cud choć w między czasie sami powtórzyliśmy test........ nie było wątpliwości że jestem w ciąży. Lekarz zresztą bardzo szybko to potwierdził i szybko dodał że ciąża jest bliźniacza.Trochę nas zamurowało..... nie spodziewaliśmy się . Ogarnęła nas lekka panika , czy sobie poradzimy...... ale szybko  ogarnęliśmy wiadomość i wstępnie poczyniliśmy ustalenia które dały nam psychiczny komfort , że wszystko będzie ok.

Kolejne dwa tygodnie wiadomość tę trzymaliśmy w bardzo ścisłym gronie . Na drugiej wizycie z drżeniem serca czy nadal dwa maluszki się rozwijają doznaliśmy kolejnego szoku....... nie były dwa ale .......TRZY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Po tej wiadomości przygniotło nas do podłogi. dwie ręce , dwa sutki, jedna kobieta z jedną macicą i aż TRZY zarodki ............ale skąd? Pytań w głowie rodziło się wiele.Przerażenie sięgało zenitu, potem natłok informacji że ciąża jest bardzo wysokiego ryzyka, że zdrowie dzieci leży w niepewności, tego wszystkiego było zbyt wiele ale nie na tyle by stłamsić w sercu do nich miłość i radość -  mimo wszystko.

Po fali takich drastycznych doznań i myśli powoli zaczął się pojawiać lepszy czas w naszych głowach, większa wiara w pomyślne zakończenie i bezustanna modlitwa po dziś dzień o zdrowie całej trójki.

Wszystko co do  tej pory było prozaicznie i trudne rozpłynęło się we mgle, czasami mam wrażenie że dostaję od nich potrójną siłę żeby wszystkiemu sprostać.Wiem jakie ryzyko może nam grozić ale wiem też że nie bez powodu zostaliśmy obdarzeni POTRÓJNYM CUDEM . Zostaliśmy wybrani i musimy ze wszystkim dać radę.

Wiem że coraz częściej zdarzają się ciąże wielopłodowe i wiem też że kobiety panicznie szukają wtedy wszelkich informacji na ten temat, ale nie suchych faktów i statystyk ale historii ludzi którym się udało, którzy wywalczyli szczęśliwe życie dla swojej rodziny.

Mam nadzieję że moja historia doda choć odrobinę otuchy niejednemu wylęknionemu sercu.

Nie wiem jeszcze jak ona się skończy ale będę walczyć do końca o szczęśliwe życie.