7 cze 2010

karmienie............

30 tydzień 6 dzień
waga moja - 65 kg ( 10 kg na plusie )
waga dzieci : 1200 g - 1400 g

Od piątku leżakujemy już w szpitalu. Niby nic wielkiego się nie działo, tylko kilkanaście razy na dobę napinał się brzuchol i targał mną ogólny niepokój że coś przeoczę więc zdecydowaliśmy z lekarzem prowadzącym że czas już na obserwacje kliniczną.
Myślałam, że to będzie taki relaksik i wypoczynek, ale się pomyliłam. Leki przeciwskurczowe które dostałam ( Fenoterol ) sprawiły straszne drżenia rąk i kołatanie serca. Dla złagodzenia tych objawów wprowadzono też Izoptin , ale efektów raczej brak.
Pogoda dokłada kolejne 5 groszy - duchota , jednym słowem jest mi potwornie ciężko.
Sapię, dyszę i nawet leżenie sprawia mi trudność .
Założyłam jednak że przed 35 tygodniem nie rodzę !!!!!!!!
Miałam trochę stresa jak podali mi Celeston ( hormon na przyspieszenie rozwoju pęcherzyków płucnych u maluszków ) bo strasznie skoczył mi cukier nawet do 330 , ale teraz już spada i mam nadzieje że się ustabilizuje bez włączania insuliny.

Najwięcej czasu zajmują mi tu rozmyślania o tym - jak to będzie, np. z karmieniem.
Dostawianie do piersi raczej odpada , musiałabym się na stałe zainstalować w fotelu i karmić karmić karmić nie wiedząc które ile zjadło .
A podawać własne mleko bardzo bym chciała bo wiem że to najlepsze co mogę im dać , szczególnie w przypadku wcześniaków. I tu zdecydowanie przyda się laktator np. Avent.
Najlepszy byłby elektryczny na dwie piersi ale przetestujemy taki, ręczny:

Przy okazji chciałabym ogłosić
KONKURS
Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:
" Jak powinien wyglądać Twój wymarzony Dzień Matki "

Najciekawsza odpowiedź udzielona na pytanie konkursowe ( pozostawiona w komentarzach ) zostanie nagrodzona.
A nagrodą jest kosmetyczka z akcesoriami Avent
Start konkursu 7 czerwca - koniec 14 czerwca.

Zapraszam serdecznie.
Szczegółowy regulamin dostępny pod adresem:

http://www.scribd.com/doc/32381450/Regulamin-konkursu-potrojnycud

26 komentarzy:

Sylvia pisze...

W takim razie dużo zdrówka życzę zarówno dla Ciebie, jak i dla Dzieciaczków! Myślę, że jeśli tylko będziecie się stosować do zaleceń lekarzy, to wszystko dobrze będzie:)Dacie radę! 30 tydzień to już bardzo dużo - teraz jeszcze miesiąc odpoczynku i bezwzględnego stosowania się do zaleceń lekarskich i ... powitasz swoje Trzy Serduszka po tej stronie:)
Z całego serca życzę Wam, by był to wyjątkowy, wymarzony i niezapomniany dzień!

Ściskam i pozdrawiam serdecznie!

Olik pisze...

ja też jestem na Fenoterolu i wiem co to za paskudztwo. Mi pomogło podzielenie dawek, czyli częściej, ale po pół tabletki-obrzydliwe objawy nie ustąpiły, ale stały się naprawdę znośne. Zdrówka życzę

Katka pisze...

Podczytuję i trzymam kciuki za 35 tydzień:)
Jestem mamą rocznych bliźniąt. Karmiłam je przez 4 miesiące systemem mieszanym - moje mleko + modyfikowane. Dzieci piły tylko z butelki, a pierś traktowały jak coś, do czego można się przytulić i zasnąć :) Korzystałam z elektrycznego laktatora, ale potem okazało się, że odciąganie pokarmu przez 30 minut co 3 godziny jest ponad moje siły...
Chętnie podzielę się moimi doświadczeniami, wprawdzie to nie to samo co opieka i karmienie trójki maluchów, ale zawsze więcej niż jedno :))

alewe pisze...

boszz jak zobaczyłam tytuł,myślałam,że już urodziłaś i mowa o karmieniu maleństw,trochę mi ulżyło jak doczytałam,że nadal w trójpaku :D
co do tego laktatorka-to polecam :) przetestowany przez 1,5 roku.

trzymam kciuki za Was...

co do dnia matki to każdy jest cudowny,wystarczy uścisk i "kocham cię mamo najbardziej na świecie" i naprawdę nic więcej juz nie trzeba... a to tak troche na boku,bo akcesoria Aventu nie sa mi potrzebne :D

Longina pisze...

NO TO JESZCZE TROSZKĘ CI ZOSTAŁO. BARDZO CIĘ PODZIWIAM ŻE TAK DZIELNIE SOBIE DAJESZ RADĘ. A DO MALUSZKÓW MAŁY APEL- JESZCZE TROSZECZKĘ POSIEDZCIE U MAMUSI W BRZUSZKU. BUZIAKI :)


A CO DO TEGO JAKI POWINIEN BYĆ DZIEŃ MAMY. NIE MUSI BYĆ TO DZIEŃ OBDAROWYWANIA SIĘ UPOMINKAMI BO NAJPIĘKNIEJSZYM PREZENTEM DLA KAŻDEJ MAMY JEST UŚMIECH SWOJEGO DZIECKA. WYSTARCZY PRZYTULENIE SWOJEJ MAMUSI I 3 NAJPIĘKNIEJSZE NA ŚWIECIE SŁOWA: "KOCHAM CIĘ MAMUSIU" I WTEDY NIC INNEGO NIE JEST WAŻNE.

Anonimowy pisze...

ja przy trojakach uzywalam tego laktatora wiec polecam a karmilam 2 miesiace i jeszcze udalo mi sie mrozic przy tym na "zapas"

kasiu trzymaj sie i trwaj do tego 35 tyg...
pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Życzę dużo spokoju i szczęśliwego rozwiązania. Jednak muszę to napisać z własnego doświadczenia: nie polecam laktatorów Aventu - a już szczególnie ręcznych, bo zarobić się można na amen;), lecz Medeli - są najlepsze. Np. Mini electric (ok. 300 zł), Swing. Wiem,że są też wersje dla bliźniaków. Ja miałam poważne kłopoty z karmieniem, a ich laktatory mnie uratowały - najpierw wypożyczony (w szpitalu - proszę koniecznie korzystać, bo dopóki Pani nie wyjdzie stamtąd, porady sa darmowe, potem ok. 100 zł każda wizyta u doradcy laktacyjnego), potem własny Swing (dostałam w prezencie, bo jest drogi - ok. 500 zł, ale warto).
Nie jestem w żaden sposób związana z tą firmą.

Anonimowy pisze...

ja z kolei używałam elektrycznego laktatora z aventu.w moim przypadku się sprawdził. pozdrawiam.anetta.

inez_poland pisze...

Nie jestem pewna czy pisze w odpowiednim miejscu ale odpowiedź na pytanie konkursowe brzmi: Mój wymarzony Dzień Matki to taki, w którym okazałoby się że zostanę mamusią:)

justyna1 pisze...

Mój wymarzony dzień Matki to cały dzień spędzony z córeczką.Rano mała wpada do mego łóżka z uśmiechem na ustach i słowami Kocham Cię mamusiu.Po sniadańku cała rodzinką wybieramy się na piknik-gramy w gry, biegamy,śmiejemy się i turlamy się w trawie.Nie zwracam uwagi,że córeczka się ubrudzi ani na to ,ze mi nie wypada się turlać.Szaleje i cieszę się obecnością rodzniki.Wieczorem udajemy się do restauracji i tam kontynujemy wspaniały Dzień MAtki

justyna1 pisze...

Mój wymarzony dzień Matki to cały dzień spędzony z córeczką.Rano mała wpada do mego łóżka z uśmiechem na ustach i słowami Kocham Cię mamusiu.Po sniadańku cała rodzinką wybieramy się na piknik-gramy w gry, biegamy,śmiejemy się i turlamy się w trawie.Nie zwracam uwagi,że córeczka się ubrudzi ani na to ,ze mi nie wypada się turlać.Szaleje i cieszę się obecnością rodzniki.Wieczorem udajemy się do restauracji i tam kontynujemy wspaniały Dzień MAtki

joanna-sulej pisze...

Mój wymarzony Dzień Matki to dzień, w którym budzi mnie zapach jajecznicy na boczku podanej prosto do mojego łóżka. To dzień wolny od pracy, który mogę spędzić z moimi dziećmi. To dzień w którym według tradycji dostaję piękne laurki od moich pociech. To dzień bez kłótni i problemów, a także bez obowiązków. To dzień samych przyjemności :)

gofik pisze...

Mój wymarzony Dzień Matki dopiero przede mną. A to dlatego , że cztery dni temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży :) Będzie to mój pierwszy maluszek i na pewno pierwszy Dzień Matki będzie dla mnie najlepszy i niezapomniany :)

Pati29 pisze...

Życzę Ci dużo zdrówka! Fenoterol brałam i ja. Musze przyznać, że po pewnym czasie objawy stają się znośne i już tak nie przeszkadzają. Najważniejsze jest nastawienie.

Dzień matki...
Mój wymarzony dzień matki był w środę 28.10.2010. Rano o 9:00 zaproszono mnie na porodówkę. Pozmyślam- wreszcie- najpierw córeczka się spieszyła a teraz nic, 10 dni po terminie. Powitałam położną z uśmiechem - dziś urodzę i nie ma innej opcji. Podano mi kroplówkę. Zaczęły się pierwsze skurcze. Dołączył do nas mój kochany mąż. Po pewnym czasie poszłam ostatni raz do toalety. W drodze powrotnej na salę spostrzegłam grzejący się na grzejniku maleńki kaftanik i śpioszki. Wiedziałam, że to dla mojej córeczki. Chwilę później na sali zrobił się mały tłum. Przyszedł lekarz i położne. Zauważyłam czekających na korytarzu lekarza i pielęgniarkę oraz ogrzewane łóżeczko dla niemowlaka. Wiedziałam, że to już za chwilkę. Pamiętam skurcz i to co wtedy pomyślałam. 'Jeszcze chwila bólu i będziesz już tu córeczko'. Zamknęłam oczy i... usłyszałam płacz mojego dziecka. Potem poczułam jej cieplutkie, maleńkie ciałko na moim brzuchu i zobaczyłam zapłakanego męża dumnie przecinającego pępowinę.
Następne kilka godziny spędziliśmy we troje. Po raz pierwszy.
To był mój wymarzony dzień mamy.

jeżynowa polana pisze...

Oj podziwiam z ręcznym - ja nie miałam siły. Po cesarce byłam bardzo osłabiona, na nic by było to pompowanie... sama używałam elektrycznej Medeli (najtańszego modelu). Pomimo, że praktycznie od początku mój synek nie jadł mojego pokarmu (wychował się na butli) to laktator z wiadomych względów mi pomógł. :)

A co do dnia Matki. Mój najlepszy dzień matki to nie tylko, dzień, który spędzam z moim synem. To dzień, który mogę spędzić z moją mamą. Gdy czas gna do przodu, to widzę jak bardzo jednocześnie kurczy się okres dany nam, aby być razem. Każda mama przeżywa najbardziej uśmiech swojego dziecka, każda wie, jakie to niezwykłe... ale oprócz tego, że jesteśmy matkami, to jesteśmy też córkami. I chyba to jakoś nam w natłoku zajęć umyka. A przecież też jesteśmy dla kogoś najważniejsi na świecie, tak jak nasze dzieci dla nas :)

piboha pisze...

powodzenia więc w szpitalu! :) ale pewnie nie zostaniecie tam już do końca? wypuszczą Was? :)

Mój wymarzony Dzień Mamy?
przychodzi moja córeczka, łapie moją twarz w swoje malutkie dłonie i daje mi całuska... nie trzeba więcej, naprawdę!
Serdecznie pozdrawiam! :)

Anonimowy pisze...

MÓJ WYMARZONY DZIEŃ MATKI......

Moja córka ma już 13 lat.Zawsze kiedy na nią patrzę widzę tę maleńką,bezbronną istotkę ,która przyszła na świat.Kiedy zamykam oczy przypominam sobie jej pierwsze uśmiechy,pierwsze kroki..Przedszkole,szkołę,pierwsze konflikty dziecięce...Staram się wychowywać swoją córcię mądrze,żeby była dobrym,mądrym i wrażliwym człowiekiem...Żeby wiedziała ,że jest wartościowym człowiekiem i że może osiągnąć wiele..Żeby wiedziała ,że nikt nie ma prawa jej krzywdzić... ...Żeby umiała się obronić...Żeby umiała powiedzieć nie...Żeby potrafiła dostrzeć człowieka...Bardzo chciałabym ,by udało mi się tego dokonać...A za ileśtam lat chciałabym,żeby moja córka w Dniu Matki powiedziała:Mamuś-dobrze mnie wychowałaś....kocham cię...anetta

mskorpion pisze...

Gdy rano tupot naszych dzieci
Rozbrzmiewa, nim słońce zaświeci,
Kiedy do łóżka nam wskakują,
Kiedy nas budzą i całują,

Więcej do szczęścia mi nie trzeba,
Mam własny kawałeczek Nieba,
Przesłodki kielich do wypicia,
RODZINĘ - miłość mego życia!

lizzie@wp.pl

Anonimowy pisze...

Witam serdecznie i podziwiam. Ja jestem mamą bliźniaków i wiem jak było mi ciężko z dwójką maluchów w brzuszku. Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie bez komplikacji i urodzisz trzy zdrowe maleństwa :)
Najpiękniejszy jest chyba pierwszy dzień matki jaki obchodzimy. Maluchy są wtedy jeszcze zbyt małe by złożyć życzenia, podarować kwiatki czy namalować laurkę. Ale najważniejsze jest wtedy, że są! Bo to dzięki temu, dzień matki staje się naszym świętem :)

tygrysek_82-bu@o2.pl

Anonimowy pisze...

Ja jestem szczęśliwą wegańską mamą 2-latki. Dla mnie Dzień Matki jak i Dzień Dziecka trwa codziennie. Przez moją diete rodzina nie chce mi pomagać i czasami jest mi ciężko. Mąż cały dzień spędza na szukaniu pracy, Nie mamy też swojego domu. Zaczynamy od przysłowiowego 0.
Dla mnie codzienny Dzień Mamy to:
- spokojne przygotowanie posiłków
- udane pranie i wysuszenie ubranek i tetrowych pieluszek
- pomoc córeczki po wspólnych zabawach
- masaż obolałych pleców przez córeczke, która chodzi po moich plecach jak leże na brzuchu :-)
- wspólny spacer po wykonanych obowiązkach jakie czekają mnie w gospodarstwie gdzie jestem wolontariuszką.
- spokojny sen
- uśmiech i radość córeczki ja ze mną przebywa
- znalezienie odrobiny czasu na informacje w internecie
Pozdrawiam wszystkie rodziny które zaczynają od 0.

mlukrecja pisze...

Mój wymarzony Dzień Mamy nie jest i długo nie będzie taki, jakim bym go chciała widzieć. Dzień Mamy kojarzy się z radością, zabawą i mnóstwem laurek. Sama takie dawałam mojej mamie nie tak dawno temu w końcu ;-). Dar bycia mamą jest jednak dla mnie trudny, gdyż los poskąpił synowi troszkę tej beztroski i niczym nie zmąconej frajdy czerpania z życia pełnymi garściami poprzez ciężką chorobę, która spadła jak grom. Mój synek jest dzielnym chłopcem i stara się wyciskać z tego co może maksimum a jego uśmiech od ucha do ucha jest dla mnie balsamem na uspokojenie nerwów. Skoro Dzień Matki nie jest tym z marzeń, trzeba cieszyć się tym co jest, bo naprawdę jest z czego...A jak było tym razem? Dzień Matki w tym roku zaczął się nieciekawie - kolejną w tygodniu wizytą w laboratorium , gdzie pani laborantka musiała wykonać aż 3 wkłucia do maleńkich żyłek, aby pobrać krew do specjalistycznych badań. Synuś zniósł to z godnością weterana i mimo 4 lat nawet nie zapłakał, byłam z niego dumna i jednocześnie zła na los, że takie zgotował mi święto... Wynagrodziłam mojego dzielnego malucha batonikiem czekoladowym w nagrodę za spokój i dojrzałość, zagłuszając swoje krzyczące wyrzuty sumienia. Dalszą część Święta staraliśmy spędzać inaczej niż zwykle - w tym dniu nie było mowy o przedszkolu, byliśmy tylko my - mama i syn, po raz pierwszy od dawna tylko dla siebie i tylko ze sobą. Aby nic nie rozpraszało tych rzadkich i ulotnych chwil wybraliśmy się z kocykiem i całym koszem pyszności na mały piknik na dzikim polu nieopodal naszego osiedla. Siedzieliśmy sobie na kocu, synek biegał po krzakach, zajadał przygotowane wcześniej słodkości, ze szczęścia rozgadał się jak nigdy, nawet oczy mu się śmiały. Łapaliśmy motyle w siatkę, szukaliśmy kwiatów i biedronek, a także zbudowaliśmy razem gniazdko z trawy dla ptaszka ;-) Cudownie było tak pobyć ze sobą na tym odludziu, a ja na co dzień zabiegana i podminowana mogłam się wyciszyć i spojrzeć na świat oczami tego malutkiego człowieczka. Zobaczyć, że tak wiele rzeczy może cieszyć, a bliskość znosi wszelkie bariery między najbliższymi osobami. Żaden materialny prezent darowywany dotychczas mojemu dziecku, nie zaskoczył i nie ucieszył małego na tak długo jak ta nasza popołudniowa wyprawa. Poczuliśmy ze sobą lepszy kontakt i pogłębienie więzi, wiem to, bo cały wieczór się do mnie tulił i opowiadał wszystkim naokoło o swojej piknikowej przygodzie. A ja - myślę - tym dniu miałam Dzień Dziecka, no...może takiego większego, ale z jego ufnością, miłością i bezgranicznym przywiązaniem.
Takie momenty są cenniejsze niż laurka i kwiatek.

Anonimowy pisze...

Wymarzony Dzień Matki, hmmm..
Jak go opisać nie będąc jeszcze mamą?

Czy w ogóle da się, wymyślić coś z sensem nie wiedząc, jak to jest tulić swoje dziecko..

(...)

W tym wymarzonym Dniu Matki, nie chcę czekać na kwiaty, laurki, chcę po po prostu dowiedzieć się, że wreszcie zostanę Mamą.

Wystarczą mi dwie pozytywne kreski na teście lub słowa lekarza: "Jest pani w ciąży"

I to najlepiej z podwójnym albo potrójnym cudem.


kora134@op.pl

Anonimowy pisze...

Spędzam ten dzień z moimi dziećmi. Poświęcam im cały dzień. To przecież i ich święto.
Od synka dostaję piękny wiersz:


Dla mamy !!!

B ogactwem największym jesteś dla mnie
A komu to powiem jeśli nie kochanej mamie.
R adość, miłość, uśmiech zawsze mi przynosisz
D obroć. Zdjęcie moje w portmonetce nosisz.
Z awsze, w każdej sytuacji mogę na Ciebie liczyć
O !!! Twoich dobrych uczynków nie można zliczyć!

C hcę Ci złożyć najserdeczniejsze życzenia
I podziękować za wszystko od czasu urodzenia
Ę … słowa nie mogą wyrazić tego co czuję

K ocham Cię bardzo i za wszystko dziękuję.
O byś zawsze cieszyła się ze swoich dzieci
C iepła, miłości. Niech cudny czas wolno leci.
H a! Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności
A uśmiech niech zawsze na Twej twarzy gości
M amusiu jesteś wielkim autorytetem dla mnie
Kocham Cię !!!!!!!!!!

mój mail: ania076@vp.pl

Anonimowy pisze...

Mój wymarzony Dzień Matki...

Już samo to, że mogłabym powiedzieć, że to dla mnie Dzień Matki, byłby dla mnie wymarzony... Staramy się, staramy i mam nadzieję, że 26 maja 2011 rozpocznie się od uśmiechu i słodkiego gaworzenia mojego maleństwa, leżącego w moich ramionach i budzonego coraz śmielszymi promykami słońca... A gdyby jeszcze mąż w imieniu naszej perełki zrobił mi jakąś słodką niespodziankę ... - ach! nic więcej nie mogę sobie wymarzyć...

agusiaer2008 pisze...

JA taki najpiękniejszy dzień matki włąśnie miałam.moja pięciolatka przyniosła z przedszkola piękną laurkę,powiedziała,ze jestem najwspanialszą mamą na świecie,że dziś mam odpoczywać.Na spacerku zerwała kwiatek i przyklękając niczym podczas oswiadczyn mi go wreczyła.
W domku leżałyśmy a ona się przytulała do mojego brzucha,ż którego lada moment wyskoczy Jej siostrzyczka i prowadziła dialog ze swoja siostrzyczką.
Takie drobnostki ale tak bardzo wzruszają.
http://czytojawaczysen.bloog.pl/
Agusiaer2008

Anonimowy pisze...

Wymarzony Dzień Mamy - to dzień spędzony wraz z córeczką i mężem. Ponieważ mieszkamy w Gdyni- miło byłoby zrobic piknik na plaży jeśli dopisałaby pogoda. Uwielbiam spędzac czas na wolnym powietrzu razem z rodziną. Trochę jedzenia, picia, dobre humory i więcej nic nie potrzeba - no może koc do leżenia :)

Patrycja kodle@gazeta.pl